Digit All Love w Capitolu
i… po koncercie. Capitol lubię bardzo, ale nie lubię siedzieć na koncertach, wolę się bujać, zwłaszcza przy D.A.L. Ach ta muza… ten trip-hop dodają mi skrzydeł i wyzwalają przeżycie transcendecji. Głos Natalii, niesamowity Maciek i jego elektroniczny sprzęt, Bond i Monter na gitarach, Mush na bębnach no i oczywiście sekcja smyczkowa + wizualki Toya to mieszanka, która mi smakuje i którą się rozkoszuję za każdym razem, czy to jestem na ich koncercie, czy to słucham płyty w domowym zaciszu. Oczywiście muszę tu jeszcze wspomnieć o dwóch osobach: Robercie i Piotrku - akustykach:).
To juz 5 lub 6 (straciłam rachubę) koncert D>A>L na którym udało mi się być. Pamietam ten pierwszy w Firleju, to były czary, stałam jak zahipnotyzowana, nie mogąc uwierzyć, że ten zespół jest z Polski, ba z Wrocławia. Dzisiejszy koncert wiązał się z premierą nowej płyty, która miała miejsce w zeszłym tygodniu. Zagrali kilka nowych kawałków oraz numery z pierwszej płyty, niektóre w nieco zmienionych aranżacjach. Odkryciem dla mnie jest na pewno utwór pt: “Ame ni mo makezu”, śpiewany przez Natalię po japońsku oraz “W czyichże rękach byłem manekinem” (do tekstu Stanisława Wyspiańskiego). Na płycie wykorzystano również teksty: Asnyka, Poświatowskiej i Tetmajera.
Jak dowiedziałam się z materiałów promocyjnych: masteringiem płyty zajął się sam Denis Blackham ze Skye Mastering; człowiek którego nazwisko widnieje na płytach takich wykonawców jak Brian Eno, Krafwerk, New Model Army czy Anthony And The Johnsons. Zatem pogratulować.
Polecam profil zespołu:digitalllove
a tu moje ukochane Candy Castle
Marzec 2, 2010 @ 8:59 am
“W czyichże rękach…” usłyszałam już dawno na koncercie w Arsenale i byłam pod ogromnym wrażeniem. Od tego kawałka mam ciarki, cieszę się, że teraz w końcu jest dostępny na płycie.
Kochana, po raz już któryś – dziękuję Ci za prezent :*
Marzec 2, 2010 @ 9:03 am
ja też go słyszałam w Mleczarni. Dobrze, że w znalazł się na płycie. To co Kocie za rok chcesz taki sam prezent?