Mistrz Jerzy Nowosielski

Posted in Uncategorized tagi , , on Luty 21, 2011 by orbitamartita

Ludzie, przedmioty i ukrywająca się w nich tajemnica. Kobiety na skraju obrazów, wchodzące w inny wymiar, przekraczające granice rzeczywistości. Zmysłowość podniesiona do rangi sacrum, akty – zjawy…duchowo czyste. Z jednej strony prostota kształtów, z drugiej deformacja i abstrakcja. Mikroobrazy w obrazach, opowiadające własne historie. Wibrujące okregi przypominające gwiazdy. Linie wydobywające z nieokreślonej przestrzeni kształty. Kontrastowe zestawienia barw – przyciagające i szokujące. Lustra i ich odbicia, uchylone drzwi i labirynty – chęć wejścia do środka i odkrycia tajemnicy. Magia malarstwa Jerzego Nowosielskiego fascynowała mnie odkąd podczas szkolnej wycieczki  po raz pierwszy zobaczyłam jego obrazy, a było to w podtawówce. Na studiach nie miałam problemu z wyborem tematu pracy licencjackiej, pisałam ją właśnie na temat  jego twórczości. W 2003 roku wybrałam się specjalnie do stolicy na monograficzną wystawę Nowosielskiego, która miała miejsce w Zachęcie. Było to niesamowite przeżycie, zobaczyłam na żywo obrazy, które wcześniej widziałam tylko na reprodukcjach.  Ilość malowideł  zebrana na wystawie była porażająca. Smutno mi dziś.

Nigel Kennedy Quintet

Posted in Uncategorized on Wrzesień 22, 2010 by orbitamartita

Tak było wczoraj, z pazurem:)

muzycznie i asymmetrycznie

Posted in Uncategorized on Maj 6, 2010 by orbitamartita

5 dni wśród asymmetrycznych dźwięków. Finał na Pergoli był dla mnie najsmaczniejszym kąskiem Festiwalu. Delektowałam się również Zu, The Mount Fuji Doomjazz Corporation, FAT 32,  Secret Chiefs 3. Bardziej Final niż Jesu. Podczas dwugodzinnego wystepu Esoteric prawie wyzionełam ducha, obyło się jednak bez reanimacji:)

Takie oniryczne czary mary

a tu Ez3kiel z niesamowitym Nosfellem:). Należy więc rozpocząć lobbing na rzecz ponownego sprowadzenia E i N do F:)

WZ

Posted in Uncategorized on Kwiecień 4, 2010 by orbitamartita

Za oknem wiosna, a ja wciąż zimowa.

PPA 2010

Posted in Uncategorized on Marzec 29, 2010 by orbitamartita

Tydzień przeleciał.

Przegląd Piosenki Aktorskiej otworzył w tym roku koncert Amandy Palmer, która  zaśpiewała piosenki, z wydanej 2 lata temu, solowej płyty: Who Killed Amanda Palmer ( analogia do Laury Palmer z Miasteczka Twin Peaks). Artystka,  w stroju szansonistki, rozpoczeła swój występ na balkonie Capitolu, po czym zbiegła na dół i zasiadła za klawiszami. Ona, instrument i wino na scenie, żadnych zbędnych dekoracji. Teatralne wręcz show trwało prawie 2 godziny, bo Amanda to niezła ” gaduła”:P. Opowiadała liczne anegdoty i historie ze swojego życia, odpowiadała na pytania. Interakcja z publiką była niesamowita. Zagrała tez kawałki Dresden Dolls, interpretowała Michaela Jacksona, Brechta i Weilla. Nie wyobrażam sobie innego koncertu na rozpoczęcie Przeglądu. Pieknie było.

Czwartkowy koncert Brendana Perry był wręcz mistyczny. Zaśpiewał on utwory ze swojej solowej płyty „Ark”, jak również z repertuaru Dead Can Dance. To była Muzyczna Odyseja prowadząca do innego wymiaru i zatracenia. Oszczędność formy, brak jakielkowiek scenografii, muzycy na czarnej scenie Impartu. Tego dnia najważniejsza była ona – Muzyka.

sobota i „Life Along the Borderline – A Tribute to Nico” . Rozczarowanie. Poszczególni artyści wychodzili na scenę i odśpiewywali utwory w hołdzie Nico – wokalistki The Velvet Unerground, muzy Andy’ego Warhola, Jima Morrisona, Boba Dylana, Iggy’ego Popa.  Nie nadano temu projektowi żadnej formy, poszczególne występy nie składały się w żadną całość, a szkoda. Poza tym te nieszczęsne kartki w finałowym utworze.  Niezwykle mocnym  akcentem był udział w tym projekcie zjawiskowej Lisy Gerrard. Usłyszeć  i zobaczyć ją na żywo było czymś niesamowitym, nie wiem czy nadarzy mi się jeszcze taka okazja. Odkryciem tego wieczoru była natomiast młodziutka, zaledwie 19-letnia Anja Plaschg z Soap And Skin.

ME

Posted in Uncategorized on Marzec 14, 2010 by orbitamartita

 

być, nie bedąc, istnieć, nie istniejąc…

Mississippi

Posted in Uncategorized on Marzec 13, 2010 by orbitamartita

Mineło 10/11 lat, a ja znowu krzyczę razem z P. Cole.

This Fire

czas i pudełko nicości

Posted in Uncategorized on Marzec 9, 2010 by orbitamartita

Zaspała, pokonał ją czas. Szuka pudełka nicości, by się w nim skryć… nie myśleć o niespełnionych snach.

Bugge Wesseltoft / JNO

Posted in Uncategorized on Marzec 6, 2010 by orbitamartita

pojawił sie na impartowej scenie o 24.30. Zasiadł za fortepianem i rozpoczął swój ”muzyczny spektakl dźwiękowy”. Niewątpliwie jest on artystą, który wciąż wyznacza nowe kierunki w jazzie. Eksperymentuje ze swoim instrumentem, gra nie tylko na jego klawiszach, ale i na strunach. W swych kompozycjach wykorzystuje również przetworzone elektronicznie dźwięki fortepianu.  Niesamowity ekstrawertyk na scenie. Elektronika, jazz i klubowe brzmienia, mimo późnej pory, porwały publikę.

To był koncert, który sobie wymarzyłam, jak widać marzenia się spełniają:). Viva eksperyment, viva NU JAZZ.

Digit All Love w Capitolu

Posted in Uncategorized on Marzec 1, 2010 by orbitamartita

i… po koncercie. Capitol lubię bardzo, ale nie lubię siedzieć na koncertach, wolę się bujać, zwłaszcza przy D.A.L. Ach ta muza… ten trip-hop dodają mi skrzydeł  i wyzwalają przeżycie transcendecji. Głos Natalii, niesamowity Maciek i jego elektroniczny sprzęt, Bond i Monter na gitarach, Mush na bębnach no i oczywiście sekcja smyczkowa  + wizualki Toya to mieszanka, która mi smakuje i którą się rozkoszuję za każdym razem, czy to jestem na ich  koncercie, czy to słucham płyty w domowym zaciszu. Oczywiście muszę tu jeszcze wspomnieć o dwóch osobach: Robercie i Piotrku - akustykach:).

To juz 5 lub 6 (straciłam rachubę) koncert D>A>L na którym udało mi się być. Pamietam ten pierwszy w Firleju, to były czary, stałam jak zahipnotyzowana, nie mogąc uwierzyć, że ten zespół jest z Polski, ba z Wrocławia. Dzisiejszy koncert wiązał się z premierą nowej płyty, która miała miejsce w zeszłym tygodniu.  Zagrali kilka nowych kawałków oraz  numery z pierwszej płyty, niektóre w nieco zmienionych aranżacjach. Odkryciem dla mnie jest na pewno utwór pt: „Ame ni mo makezu”, śpiewany przez Natalię po japońsku oraz „W czyichże rękach byłem manekinem” (do tekstu Stanisława Wyspiańskiego). Na płycie wykorzystano również teksty: Asnyka, Poświatowskiej i Tetmajera.

Jak dowiedziałam się z materiałów promocyjnych:  masteringiem płyty zajął się sam Denis Blackham ze Skye Mastering; człowiek którego nazwisko widnieje na płytach takich wykonawców jak Brian Eno, Krafwerk, New Model Army czy Anthony And The Johnsons. Zatem pogratulować.

Polecam profil zespołu:digitalllove

a tu moje ukochane Candy Castle

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.